Cienki margines błędu

Ten wpis zaczynam od ulubionego artykułu mojego rozmówcy.

Art. 59b ust. 1 ustawy z dnia 24 sierpnia 1991 r. o Państwowej Straży Pożarnej:

„Strażak jest obowiązany utrzymywać sprawność fizyczną zapewniającą wykonywanie przez niego zadań służbowych, w szczególności poprzez uczestnictwo w zajęciach z wychowania fizycznego lub zajęciach sportowych”.

Niby oczywista oczywistość, ale wyobraźcie sobie takie ćwiczenie.

19 kg na ramieniu. Trzy piętra do pokonania. Następnie kolejny 19-kilogramowy pakiet wężowy do wciągnięcia. Symulacja wyważania drzwi, przeciągnięcie nawodnionej linii gaśniczej na odległość 23 metrów i na koniec ewakuacja 80-kilogramowego poszkodowanego.

Wszystko w pełnym umundurowaniu, z aparatem ochrony układu oddechowego i przy tętnie zbliżonym do maksymalnego.

Myślicie, że wielkie z Was chłopy i co tam dla Was podnieść 80 kg?

To dodajcie sobie do tego wagę umundurowania i sprzętu, która może wynosić od 22 do 31 kg. Podnieść to jedno, a tutaj jeszcze trzeba wbiegać po piętrach, robić uniki czy ugasić pożar.

Ciężko?

Właśnie dlatego te zawody są dla najtwardszych strażaków.

Tak wyglądają zawody FireFit, czyli jedna z najbardziej wymagających form rywalizacji sprawnościowej dla strażaków. Podczas zawodów w węgierskim Szolnok nasi polscy reprezentanci zajęli dwa pierwsze miejsca w tandemach męskich, dwa pierwsze miejsca w klasyfikacji sztafet męskich rozgrywanych na czas, a także zdobyli zwycięstwo w finale sztafet mieszanych.

O tym, jak wyglądają przygotowania do zawodów, jakie znaczenie ma sprawność fizyczna w działaniach ratowniczo-gaśniczych i czego brakuje w systemowym przygotowaniu strażaków, rozmawiałam z Pawłem Jaskurzyńskim, strażakiem Państwowej Straży Pożarnej, który podczas zawodów FireFit w węgierskim Szolnok pokonał wymagający tor w czasie 1 minuty i 40,01 sekundy, zajmując 15. miejsce w klasyfikacji generalnej mężczyzn.

Tor, który ma odzwierciedlić rzeczywistość

FireFit i Firefighter Combat Challenge (FCC) to dwie pokrewne formuły zawodów sprawnościowych dla strażaków. Choć z perspektywy widza przebieg rywalizacji wygląda niemal identycznie, różnice dotyczą między innymi konstrukcji urządzenia wykorzystywanego do symulacji wyważania drzwi oraz organizacji slalomu.

Zawodnicy rywalizują indywidualnie, w tandemach oraz sztafetach. W zależności od konkurencji i regulaminu występują podziały na kategorie wiekowe, kobiece, męskie i mieszane.

– Gdyby klatkę schodową zabudować i dołożyć okna to wypisz i wymaluj prawdziwy budynek. Pożar na 3 piętrze i trzeba tam jak najszybciej dotrzeć ze sprzętem. Podczas pożaru w budynkach nie wolna korzystać z windy więc biegiem na dół. Dostajemy informację, że jednak na dole w mieszkaniu, które miało być puste ktoś jest i musimy sforsować te drzwi. Po otwarciu zastajemy duży pożar w środku więc szybki bieg pomiędzy hydrantem i szybko zabieramy linię wężową do środka, gdzie gasimy pożar. Gdy płomienie gasną dostrzegamy poszkodowanego. Dorosły mężczyzna, o wadze 80 kg, którego musimy jak najszybciej ewakuować na zewnątrz. Ten tor to odzwierciedlenie naszej pracy w 101%! – tłumaczy nasz rozmówca.

Oczywiście rzeczywiste działania ratowniczo-gaśnicze są znacznie bardziej złożone. Wymagają indywidualnej oceny zagrożenia, współpracy zespołowej, podejmowania decyzji i przestrzegania procedur bezpieczeństwa. Jednak fizyczne wymagania poszczególnych konkurencji pozwalają zrozumieć, z jakimi obciążeniami muszą mierzyć się strażacy podczas służby.

„Off-sezon” w naszej rzeczywistości nie istnieje

W przypadku sportów o tak wysokiej intensywności i wszechstronności trudno mówić o przygotowaniach ograniczonych do kilku tygodni przed zawodami. Tym bardziej, że strażak powinien być sprawny przez cały czas swojej służby. Również wtedy kiedy nie jeździ na zawody.

– Na moim przykładzie i większości zawodników, których znam, nie ma czegoś takiego jak off-season. Po ostatnim starcie w roku przychodzi czas na krótkie roztrenowanie, u mnie to maksymalnie miesiąc. Następnie jest powolne wejście w trening (…) Kompletny trening zawiera wszystko: sesja siłowa, bieganie z budowaniem bazy tlenowej, ćwiczenie poszczególnych stacji jak i toru w całości. Zarówno w pełnym umundurowaniu jak i stroju sportowym.

Jeśli chodzi o możliwość przygotowywania się do zawodów, strażacy nie mają dodatkowego czasu pracy od pracodawcy a tzw. „zajęcia sportowe”, które ustawowo mają na celu doskonalenie zawodowe strażaków w myśl ustawy cytowanej na samym początku.

– Łączenie treningu z pracą czasami jest trudne. Zależy to np. od tego w jakiej jednostce się pracuje. Są komendy, które mają 600 wyjazdów do akcji w roku, a są i takie, które mają ponad 2000. Moja jednostka akurat wyjeżdża około 1200 razy do roku. To stosunkowo dużo i nie mogę sobie pozwolić na służbie na trening „do odciny” bo z tyłu głowy mam, że całą noc przede mną. A po dobrym treningu trzeba się dobrze wyspać.

Duża liczba interwencji wpływa na możliwość zaplanowania i realizacji treningów. Szczególnie tych o wysokiej intensywności, które wymagają późniejszej regeneracji bo w  przeciwieństwie do zawodowego sportowca strażak nie zawsze może zaplanować odpoczynek po ciężkim treningu. Alarm może pojawić się w dowolnym momencie, a zmęczenie nie zwalnia z konieczności podjęcia działań. Do tego dodajmy konieczność pracy zmianowej, gdzie wystarczy jedna zarwana nocka aby utrudnić organizmowi regenerację i mocno wpłynąć na siłę i wytrzymałość.

– Sen jest chyba kluczową sprawą, jeśli chodzi o rozwój w treningach czy sam start.

Czasami przed samymi zawodami, udaje się przyjechać dzień wcześniej nie po to aby pozwiedzać czy się pobawić na mieście ale zrobić coś o wiele bardziej przyziemnego.

– Nie zawsze ale w większości przypadków, gdy dostajemy delegację na zawody to planujemy ją tak, żeby jechać przyjemniej dzień przed startem i się porządnie wyspać.

Równie ważny jak sen jest dieta a w szczególności ładowanie węglowodanami tuż przed startem czyli strategia żywieniowa polegająca na zwiększeniu spożycia węglowodanów przed długotrwałym wysiłkiem fizycznym w celu zmaksymalizowania zapasów glikogenu w mięśniach i wątrobie co wpływa na siłę i moc podczas samych zawodów.

– Ogólnie dieta to mega istotna sprawa w każdym sporcie. Na śmieciowym jedzeniu daleko się nie zajedzie.

Czy wysoka sprawność jest obowiązkiem?

Wśród podstawowych elementów w ramach testów sprawnościowych znajdują się między innymi podciąganie na drążku, bieg po kopercie i test wahadłowy.

Wyżej wymienione ćwiczenia pozwalają ocenić wybrane zdolności motoryczne, ale nie do końca odzwierciedlają rzeczywiste wymagania pracy w pełnym umundurowaniu, z dodatkowym obciążeniem i w wysokiej temperaturze z założonym aparatem tlenowym.

– Wyżej podawałem ustawę, że obowiązkiem jest dbanie o wysoką sprawność fizyczną. Szkoda tylko, że dalej nie ma jednolitych standardów jak o tą sprawność dbać.

Problemem może być organizacja zajęć sportowych w jednostkach. Nie zawsze prowadzą zajęcia sportowe (dowódca zmiany bądź wyznaczony do tego strażak) jest osobą posiadającą przygotowanie w zakresie programowania treningowego czy przygotowania motorycznego. Nie jest to odgórny wymóg a raczej dobra praktyka prowadzącego.

Warto jednak podkreślić, że istnieją jednostki, w których organizowane są wymagające treningi obwodowe, uwzględniające duże obciążenia i intensywny wysiłek. Problem więc nie zawsze dotyczy motywacji i chęci poszczególnych strażaków, ale także organizacji i możliwości przygotowania fizycznego.

Cienki margines błędu

Udział w zawodach to nie tylko miesiące ciężkiej pracy i przygotowań ale również pokrywanie części kosztów z własnej kieszeni. Zawodnicy mogą liczyć na wsparcie organizacyjne ze strony przełożonych, między innymi w postaci delegacji czy udostępnienia samochodu służbowego.

Nie zawsze jednak udaje się pokryć wszystkie koszty związane z wyjazdem co jest normą w świecie sportowym czy naukowym. Chcesz być najlepszy? Płacz i płać.

Albo lepiej nie płacz, bo tego typu doświadczenia mogą zaważyć na Twoim bądź cudzym życiu. Praca strażaka wymaga bowiem podejmowania decyzji pod presją czasu, często w warunkach bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia, gdzie liczą się nie tyle sekundy, co ich ułamki.

– Będąc strażakiem, prędzej czy później każdy będzie musiał podjąć decyzję w ułamku sekundy. I ta sekunda może zaważyć o ludzkim zdrowiu i życiu.

Tak samo jak zaledwie jedna setna sekundy zaważyła na wyniku sportowym Pawła. Tylko tyle zabrakło mu do osiągnięcia magicznej granicy 100 sekund, której przekroczenie uznawane jest za ponadprzeciętny wynik, a w formule FCC nagradzane jest specjalnym wyróżnieniem. W USA zawodnik otrzymuje certyfikat członkostwa w Lion’s Den, a w Niemczech Fire & Fight Club.

Niezależnie od stopnia, doświadczenia czy pełnionej funkcji każdy członek zespołu ponosi odpowiedzialność za swoje działania. Dlatego, zdaniem Pawła, niezbędne są nieustanne szkolenie, doskonalenie umiejętności i utrzymywanie odpowiedniej sprawności fizycznej.

– Margines błędu jest niesamowicie cienki. A żeby takich błędów nie popełniać trzeba cały czas się szkolić, doskonalić, być sprawnym i gotowym na wszystko. Trzeba być sumiennym w tym co się robi i zawsze dawać z siebie 100% i w pracy i na torze. Może to za mocny opis i rada dla osób chcący zacząć trenować i startować w zawodach ale taka jest nasza praca. W mojej ocenie nie ma tu miejsca na półśrodki i robienie czegoś na pół gwizdka.

Aktualności

Aktualności z akcji

Bieżące informacje, komunikaty i materiały publikujemy również w mediach społecznościowych. To tam pojawiają się szybkie aktualizacje, zapowiedzi i relacje z działań.

Cienki margines błędu

19 kg na ramieniu. Trzy piętra do pokonania. Następnie kolejny 19-kilogramowy pakiet wężowy do wciągnięcia. Symulacja wyważania drzwi, przeciągnięcie nawodnionej linii gaśniczej na odległość…

Siła nóg a zdolność operacyjna

Trening mięśni nóg bywa pomijany lub traktowany jako mniej istotny element przygotowania fizycznego. Tymczasem w przypadku osób działających na pierwszej linii ma on bezpośrednie…

Konferencja online: K1/K2. Współczesne wyzwania ratownictwa medycznego #4

Fundacja Świadomy Medyk powstała z potrzeby podnoszenia poziomu wiedzy i kompetencji ratowników medycznych oraz innych przedstawicieli personelu medycznego mających kontakt z pacjentem w stanie…